
Jest mroźny marcowy wieczór. Za oknem cicho i biało. W tym roku zima dała o sobie znać właściwie w czasie, kiedy już powoli powinniśmy o niej zapominać. Mróz maluje wzory na szybie a śnieg okrywa Puszczę Białowieską białą kołdrą. Choć niektórzy pewnie z wytęsknieniem wypatrują już wiosny, ja cieszę się z takiego stanu rzeczy. Dopiero teraz, w początkach marca, mogłem tu przyjechać i zająć się tropieniem dużych drapieżników. Jestem w małym domku na skraju Puszczy. W piecu przyjemnie strzelają płomienie. Jest ciepło i przytulnie. Doceniam to po całym dniu spędzonym w lesie. Choć z wielką ekscytacją w ciągu dnia uczyłem się Puszczy, tropiąc i fotografując zwierzęta, to wieczór spędzony w ciepłym, miłym wnętrzu jest bardzo przyjemny i relaksujący. Jak wspomniałem, domek ten znajduje się na obrzeżach Puszczy Białowieskiej. Właściwie stanowi swego rodzaju bramę do Puszczy od strony Narewki. Właśnie – Brama Do Puszczy – pierwszy raz pomyślałem o tej nazwie dla swojego bloga, kiedy odwiedzałem swojego przyjaciela, Saszę, na Białorusi. Tam Puszcza jest ogrodzona i aby do niej wejść czy wjechać, trzeba przekroczyć bramę. Przy każdej bramie jest budka. A w budce służbę pełni strażnik lub strażniczka, którzy do Puszczy wpuszczają tylko uprawnione osoby. W pierwszym momencie, gdy się o tym dowiedziałem, wydało mi się to bardzo dziwne. Ale zaraz pomyślałem o tym, że u nas podobna brama funkcjonuje przy wejściu do rezerwatu ścisłego. I dzisiaj, siedząc w tym malutkim ciepłym domku, myślę o symbolicznym znaczeniu słów: Brama Do Puszczy. O tym, że kiedyś puszcze takie jak Białowieska porastały większość nizinnych terenów Europy. Były tak samo niedostępne jak Puszcza Amazońska i ludzie żyli w niej tak, jak dzisiaj żyją nieliczne już plemiona w Puszczy Amazońskiej, w zgodzie z naturą, biorąc z niej tyle ile im potrzeba. Nam Europejczykom pozostał już tylko ten skrawek lasu o charakterze naturalnym i aby go zobaczyć musimy przekroczyć bramę. Bramę w wielu wymiarach. Tym fizycznym i tym mentalnym. Oto ludzie, dla których środowiskiem „naturalnym” jest miasto, a jeśli widzą las, to jest to las gospodarczy z jednorodnymi, jednogatunkowymi i jednowiekowymi drzewami, trafiają do Puszczy, która jest tak bardzo różna od tego co widzą w pobliżu miejsc zamieszkania. Plątanina różnogatunkowych, różnowiekowych roślin i drzew, zapach wilgoci i wszędobylskie grzyby, powalone, spróchniałe drzewa, bogactwo podszytu i wyższych pięter lasu, to jest to co charakteryzuje las naturalny jakim jest Puszcza Białowieska. Za bogactwem roślin idzie bogaty świata ptaków i ssaków. Cały ten miszmasz dla wielu jest przerażający. Inni zakochują się w nim bez pamięci. Ja należę do tej drugiej grupy. Puszczą zostałem zarażony dawno temu, we wczesnej młodości, kiedy z rodzinnych Siedlec jechałem pociągiem piętrowym o 3 w nocy do Hajnówki. Później autobusem PKS do Białowieży, aby do wieczora włóczyć się po Puszczy z aparatem. O zestawie Zenith Fotosnajper mogłem tylko pomarzyć. Ale już wtedy, w latach 80-tych gdzieś pod skórą siedziała we mnie fotografia przyrodnicza. Musiało minąć ponad dwadzieścia lat aby dwie pasje: fotografia i przyroda, spotkały się ze sobą. Pasje te wypełniają cały wolny czas, o który w dzisiejszym, zagonionym świecie tak trudno. Jednocześnie dają wytchnienie i energię do radzenia sobie z codziennością. Dają też przyjaźnie i kontakt z ludźmi, dla których przyroda i natura to prawdziwe wartości. To miejsce, blog o nazwie Brama Do Puszczy niech będzie oknem do świata przyrody. Tej dzikiej, nieokiełznanej, niepoukładanej. Ze swoimi zależnościami i małymi dramatami. Będę w ją oglądał okiem aparatu i opisywał słowem tak jak umiem i czuję. Mając nadzieję, że czytelnikom przyniosę chwilę wytchnienia a może inspiracji.

Dodaj komentarz