Dzikie Życie, Polska i nie tylko Polska Przyroda, Podlasie, Puszcza Białowieska i okolice. Ludzie, Natura, Zwierzęta, Fotografia Natury
Wielcy Nieobecni w Puszczy Białowieskiej
Puszcza to siedlisko i miejsce do życia dla tysięcy gatunków stworzeń. Roślin, grzybów, owadów, gadów i płazów, ptaków i wreszcie ssaków. Przez tysiące lat jej istnienia, różne gatunki pojawiały się i znikały z jej powierzchni. Wiązało się to ze zmianami klimatu, zmianami w środowisku i zasięgu występowania gatunków, jak również z działalnością człowieka. O tym, że w Puszczy żyły niegdyś niedźwiedzie wie każdy, kto choć trochę interesuje się przyrodą czy historią. Ale o tym, że były tu także rosomaki, wie już niewielu. Nie każdy też wie, że były okresy w historii Puszczy iż na jej terenie żyły daniele sprowadzone z Azji, a nie było w niej jeleni!
Dzisiaj na powrót niedźwiedzia nie ma co liczyć. Zresztą było by to zbyt niebezpieczne. Puszcza jest za bardzo pofragmentowana i mocno penetrowana przez człowieka. Konflikty były by nie uniknione. Rosomak także trzyma się chłodniejszych klimatów lasów borealnych i raczej do Puszczy nie wróci. Ale jest jeden gatunek, który występował w Puszczy, okresowo nawet bardzo licznie, a dzisiaj jest nieobecny. Dla mnie właśnie on jest Wielkim Nieobecnym Puszczy Białowieskiej. To Głuszec Zwyczjny (Tetrao urogallus). Być może z rzadka widuje się je w niektórych rejonach Puszczy, jednak są to osobniki zalatujące z białoruskiej części Puszczy Białowieskiej. Można powiedzieć, że głuszca w polskiej części Puszczy Białowieskiej nie ma.
Wachlarzowaty ogon składa sie z 16-20 sterówek…
Do tematu głuszców wracam systematycznie i z różnym skutkiem. Choć wiem, że ptak ten występuje w innych polskich lasach to nie szukam go tutaj. Słabość populacji jest tak znaczna, że każda, nawet najmniejsza ingerencja w ich środowisko, może zakłócić tokowisko. Głuszce obserwować i fotografować jeżdżę na Białoruś. Tam populacja jest jeszcze na tyle silna, że nie ma zagrożenia iż obecność fotografa może zaszkodzić ptakom. Co więcej, nasza tam obecność w ubiegłym roku i deklaracja, że chcemy przyjeżdżać w latach kolejnych, opublikowanie artykułu na ten temat, spowodowało, że podjęto decyzję o nie strzelaniu do głuszców w tym rejonie. Normalnie co roku odstrzeliwano około czterdziestu osobników.
Samiec ma głowę okrytą okrytą szaroczarnymi piórami…
Głuszec to ptak z rzędu grzebiących i rodziny kurowatych. Jego główne środowisko to stare lasy mieszane i iglaste z dużą ilością sosny. Jego ostoje to lasy z bogatym runem i jagodziskami. Niezbędnym elementem środowiska głuszców są także miejsca zasobne w piasek i żwir, który ptaki wykorzystują jako gastrolity niezbędne w prawidłowym trawieniu pokarmu. Jest to gatunek osiadły. Samiec może osiągać sto centymetrów długości, a rozpiętość jego skrzydeł sięga sto czterdzieści centymetrów. Dorodne osobniki osiągają 6 kg wagi. Samice są o jedną trzecią mniejsze. Różnią się też upierzeniem i sylwetką. Najlepiej gdy zacytuję opis wyglądu samca i samicy zawarty w „Sadze Puszczy Białowieskiej” Simony Kossak:
„ Samiec ma głowę okrytą okrytą szaroczarnymi piórami o zielonometalicznym połysku, biało żółty, duży, haczykowato zagięty dziób, pod którym zwiesza się czarna broda utworzona z sześciocentymetrowych sztywnych piór. Oczy, w soczewkowatej oprawie, otoczone są półksiężycem pąsowej brodawkowatej skóry. Cały grzbiet i skrzydła są wierzchu ciemne, rdzawobrunatne, nakrapiane białawymi punktami, pierś i część szyi jest ubarwiona podobnie jak głowa. Na skrzydłach, tuż przy barkach widnieje biała trójkątna plama. Wachlarzowaty ogon składa sie z 16-20 sterówek, czarnych z białą obwódką na końcach. Głuszec ma krótkie, silne nogi, gęsto obrosłe piórkami aż po szare palce. Na jesieni po bokach palców wyrastają grzebieniaste wyrostki rogowe pomocne w utrzymywaniu się ptaków na powierzchni śniegu i na gładkich, oblodzonych gałęziach. Czarne pazury, jak u wszystkich ptaków grzebiących w ziemi, są duże, mocno wysklepione, od spodu wydrążone.
Głuszyca ma ubarwienie wybitnie ochronne, dzięki czemu, przyczajona na gnieździe lub wodząca pisklęta, całkowicie zlewa się z otoczeniem. Jej pozbawione metalicznego połysku pióra są brunatnordzawe z poprzecznymi pręgami, zygzaczkami i plamkami o zmieszanych barwach: szarej, płowej, rudawej i białej. Na piersi ma dużą rdzawobrunatną plamę.”
Oczy, w soczewkowatej oprawie, otoczone są półksiężycem pąsowej brodawkowatej skóry.
Które samce zajmują jeszcze wieczorem.
Dopiero w pierwszych promieniach słońca zlatują z nich na ziemię.
Na piersi ma dużą rdzawobrunatną plamę.
Głuszyca ma ubarwienie wybitnie ochronne…
To głuszki są sprawczyniami całego zamieszania 😉
Ten niezwykle obrazowy opis wyglądu głuszców możemy porównać ze zrobionymi na tokowisku fotografiami. Ale prawdziwa magia zaczyna się wtedy, kiedy po wczesnokwietniowej nocy spędzonej w leśnej czatowni, już o brzasku zaczynają docierać do uszu obserwatora pierwsze dźwięki z tokowiska. Ich głos nie jest donośny. Człowiek jest w stanie usłyszeć tokującego głuszca z odległości około stu metrów. Jeszcze niewiele widać a już słychać tzw. klapanie, trelowanie, korkowanie i szlifowanie.
Na początku toki odbywają się na drzewach.
O tym, że w trakcie „szlifowania” koguty są ślepe, głuche i o tym, że to właśnie ten moment jest wykorzystywany przez myśliwych do ich zabijania, pisał nie będę, bo mnie obrzydzenie bierze na myśl o ludziach, który zabijają te piękne stworzenia w czasie gdy próbują przedłużyć istnienie swojego gatunku, dla truchła zwanego trofeum. Napiszę o tym, że spektakl ten jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Głuszec stroszy swoje pióra, wyciąga szyję, unosząc głowę. Z dzioba w chłodzie poranka wydobywa się widoczna w pierwszych promieniach słońca para wodna. Ogon jest rozłożony w wachlarz a skrzydła opuszczone. Zazwyczaj tokowisko zaczyna się na drzewach a potem, koguty zlatują na ziemię, gdzie kontynuują widowisko, przemieszczając się z miejsca na miejsce i z furkotem podskakując w górę. Czasami dochodzi też do krótkich utarczek pomiędzy rywalami. Wygląda to jak by samce okładały się po głowach skrzydłami.
Gdy słońce wzejdzie na dobre, wszystko cichnie a ptaki rozlatują się na żerowiska. Około godziny dziesiątej można bezpiecznie wyjść z czatowni aby odpocząć i wrócić do niej o godzinie osiemnastej, tak aby ukryć się w niej przed czasem gdy ptaki wracają z żerowisk na tokowisko, gdzie nocują na gałęziach.
Moim wielkim marzeniem i pragnieniem jest to aby te wspaniałe, majestatyczne ptaki wróciły do Puszczy Białowieskiej gdzie ich miejsce. Gdzie w czasach carskich podobno w całej Puszczy bytowało ponad 1500 samców głuszca. Jest w Puszczy wiele obszarów, gdzie w spokoju mogły by bytować. Mam nadzieję, że kiedyś się to wydarzy. Może nawet uda się nakłonić odpowiedzialne instytucje aby podjęły trud reintrodukcji głuszca w Puszczy.
Dodaj komentarz