Blisko coraz bliżej, czyli co robię w Puszczy Białowieskiej

W kilku poprzednich wpisach była już nieśmiała wzmianka o tym, że jestem w Puszczy obecny dość regularnie. Także o tym, że robię tam swój własny projekt fotograficzny, który przewidziany jest na co najmniej trzy, może cztery lata. Mam nadzieję doprowadzić go do końca i zakończyć trwałą publikacją, która przez długie lata będzie świadczyła o wyjątkowości miejsca, jakim jest Puszcza Białowieska. Ze zrozumiałych względów nie wszystkie materiały fotograficzne i filmowe, jakie udaje mi się zdobyć, mogę umieszczać na blogu. Obiecuję jednak, że część fotografii i filmów znajdzie się tutaj również.

 

Tropienie i obserwacje

Nad projektem oficjalnie pracuję od kwietnia ubiegłego roku. Od tego momentu, dzięki uprzejmości Nadleśniczego Nadleśnictwa Browsk, Pana Roberta Miszczaka, mogę prowadzić działania polegające na rozstawianiu fotopułapek, sprzętu fotografującego, fotografować z zasiadki. Choć pierwsze przymiarki robiłem już wcześniej, to tak naprawdę od kwietnia 2018 roku zaczęła się prawdziwa praca. Na początku było to zbieranie informacji, tropienia, nasłuchiwania, analizy informacji zebranych z fotopułapek. Na podstawie danych z GPS mogę powiedzieć, że przeszedłem po Puszczy ok 1 500 km ze sprzętem na plecach. Dało to ogromną ilość obserwacji i wiedzy o miejscach bytowania zwierząt.  Ten etap trwa nadal i będzie trwał do końca projektu. Nigdy dość wiedzy o lesie i jego mieszkańcach. Każde wyjście owocuje jakąś nową obserwacją i jest przyczynkiem do lepszego rozumienia Puszczy.

Jak być blisko dzikiego modela?

Jednak nie tylko na tropieniu i zbieraniu informacji polega moja praca. Moim celem jest materiał fotograficzny i filmowy. W dodatku zdobyty w sposób jak najmniej ingerujący w środowisko, a jednocześnie możliwie z bliskiej odległości. Jak powiedział jeden z najsłynniejszych fotoreporterów, założyciel Agencji MAGNUM, Robert Capa: „Jeśli twoje zdjęcia nie są wystarczająco dobre, nie jesteś wystarczająco blisko”. Chcę być blisko ze swoim aparatem. Niekoniecznie osobiście. W fotografii dzikiej przyrody, to raczej niemożliwe aby być wystarczająco blisko swojego modela. Tak jest przynajmniej w naszych, polskich warunkach. Przebywanie blisko dzikiego stworzenia jest to możliwe tylko tam, gdzie człowiek nie kojarzy się zwierzęciu z łowcą. U nas trzeba uciekać się do różnych sztuczek i dlatego do fotografii wykorzystuję cały wachlarz technik fotograficznych. Poza tradycyjnym fotografowaniem, za pomocą obiektywów długoogniskowych, z ukrycia, tzw. czatowni, wykorzystuję też aparaty sterowane czujnikiem ruchu. Choć na rynku jest coraz więcej rozwiązań do tego rodzaju fotografii, to jednak większość elementów wykonuję sam, zmagając się przy tym z niespodziankami, które spotykają mnie w terenie. Zdarzyło mi się już utopić czujnik ruchu w rzece. Kilka razy sam wylądowałem w wodzie. Raz nawet udało się to zarejestrować 😉

_DSC1370

Wiele ujęć straciłem przez zaparowany filtr UV, który znajduje się przed obiektywem. Powoli rozwiązuję wszystkie problemy techniczne. Teraz już spokojnie mogę zostawić sprzęt w terenie na długi czas nawet zimą, będąc pewnym, że nie stracę ujęć z powodu braku zasilania. Co by nie powiedzieć, choć ten rodzaj fotografii wymaga ogromnei ilości czasu i zaangażowania,  nie jest to dzisiaj trudna technika fotografowania dzikich zwierząt. Rewolucja cyfrowa także na tej dziedzinie odcisnęła swoje piętno. Niezmiennie jednak, zawsze gdy idę sprawdzić swoje aparaty i otwieram wodoszczelną skrzynkę, w której są umieszczone, czuję się jak małe dziecko otwierające prezent, ciekawe co też jest w środku.

Zdalne wyzwalanie aparatu, odrobina historii

Korzenie tej techniki  sięgają bardzo daleko w przeszłość. Jednym z pierwszych fotografów, który stosował zdalnie wyzwalane aparaty do fotografowania dzikich zwierząt był George Shiras, fotograf National Geographic. To między innymi na jego zdjęciach wyrosła potęga tego magazynu. Jego „Midnight Series” powstała przed rokiem 1900 i w tymże roku zdobyła złoty medal na wystawie w Paryżu. W kolejnych latach publikował w National Geographic a jego zdjęcia do dzisiaj zachwycają. W internecie można znaleźć wiele materiałów dotyczących pioniera tego rodzaju fotografii. Dla zainteresowanych zamieszczam link:

https://www.nationalgeographic.com/photography/proof/2015/11/20/meet-grandfather-flash-the-pioneer-of-wildlife-photography/

 

IMG_6261

Dzisiaj sprzęt jest mniejszy i bardziej niezawodny. W porównaniu do mechanicznych pułapek Shiras-a, wielkich apratów na płyty szklane i niebezpiecznych lamp na magnezję, to przepaść technologiczna. Oczywiście zdarzają się awarie. Są nie do uniknięcia. Mam także świadomość, że nowe ujęcia, które rodzą się w głowie, będą wiązały się z kolejnymi wyzwaniami natury technicznej. Jednak już dzisiaj, po ponad roku pracy mogę podzielić się doświadczeniem z tymi, którzy chcieli by spróbować swoich sił w tego rodzaju fotografii. Dzielę się także z Wami kilkoma fotografiami wykonanymi w Puszczy za pomocą aparatów z czujnikiem ruchu.

borsuk_DSC2055

borsuk_DSC3795

_DSC1135_DSC2610_DSC3623_DSC2445

Dodaj komentarz