Przyrodnicza Jesień 2021
Przyrodnicza jesień to przede wszystkim okres godowy ssaków kopytnych i oczywiście migracje ptaków. Poczynając od sierpnia, swój okres godowy mają sarny, żubry, łosie i jelenie. Na południe migruje z północy niezliczona ilość gatunków ptaków. W Polsce najbardziej spektakularne jesienne widowiska to rykowisko jeleni, zlotowiska żurawi i przelot gęsi. Na wszystkie te wydarzenia przyrodniczo-fotograficzno-ornitologiczny światek czeka cały rok. Podobnie czekam ja. W tym roku był plan filmowania tych wydarzeń. Czekałem i przygotowywałem się do niego długo. Poczynione też zostały odpowiednie inwestycje w sprzęt. Ten czas już za nami. Rykowisko się skończyło, żurawie powoli zbierają się do odlotu. Jeszcze tylko gęsi pozostaną z nami trochę dłużej i to też bardziej na zachodzie kraju. Oto co zanotowałem w trakcie tych jesiennych wypraw:
RYKOWISKO
*“Piszę te słowa siedząc w czatowni, czekając na rykowisko. Czekam tak siódmy dzień. Od tygodnia jestem w Puszczy Białowieskiej, starając się sfilmować ten przecudnej urody spektakl. Niestety, pogoda zdecydowanie nie sprzyja. Najpierw zrobiło się ciepło, czego jelenie nie lubią. A właściwie nie lubią tego łanie, bo to one wchodząc w ruję sterują intensywnością rykowiska. Wysoka temperatura powietrza daje im sygnał, że to jeszcze nie czas. Potem przez trzy dni padało niemal bez przerwy. Teraz jest pełne zachmurzenie i dość silny wiatr. I mimo tego, że jest dosyć chłodno, jest 20 września i pełnia księżyca, to rykowisko nie ma dużej intensywności.”*
Rykowisko oczywiście się odbyło i wszystko jest tak jak co roku od wieków. Łanie zostały pokryte i w przyszłym roku na wiosnę, wtedy gdy jest najwięcej pokarmu, na świat przyjdzie kolejne pokolenie jeleni. Po prostu, toczyło się ono w takim czasie, że nie zawsze było dane nam ludziom je oserwować. Mimo to nagrałem kilka ciekawych filmów, a jeden z nich możecie zobaczyć tutaj:
ŻURAWIE
*“Jestem w znanych mi miejscach nocowania żurawi. Przyjechałem dość wcześnie aby móc zaobserwować gdzie lądują. Byłem już w okolicy dwa tygodnie temu, podczas poprzedniego pobytu w Puszczy Białowieskiej. Odkryłam wtedy piękne, bardzo fotogeniczne noclegowisko. Niestety dzisiaj jest ono niedostępne z powodu stanu wyjątkowego. Szukam w innych miejscach. I oczywiście żurawie są, i to w dużych ilościach. Tak jak w ubiegłym roku, wieczorami zlatuje się ich setki, jeśli nie tysiące. Ich klangor rozbrzmiewa w okolicy. Jest tylko jedna różnica. Z powodu wysokiego stanu wody, miejsca gdzie lądują są mało fotogeniczne. Bardzo oddalone, trudno dostępne i zarośnięte trzciną. Druga zmiana w stosunku do ubiegłego roku, a pewnie spowodowana słotną, deszczową pogodą jest to, że na noclegowiska żurawie przylatują stosunkowo późno. Czas filmowania wieczorem jest bardzo krótki. Trzeba pozostać na noc aby móc filmować i fotografować o świcie. Nie wiem czy znajdę czas aby mocniej przypiąć się do tematu.”*
Byłem na noclegowisku jeszcze tylko raz. Choć żurawie przyleciały, to nie udało się zrobić nic wartego pokazania. Tak to jest w tej robocie, że na kolejną okazję trzeba zaczekać do kolejnego roku. Na szczęście w przyrodzie w każdej chwili dzieje się tyle, że na pewno nie będę się nudził czekając 😉
OBSERWACJE
Przebywając w lesie średni 10 – 12 godzin na dobę, niejednokrotnie można zaobserwować coś na co nie było się nastawionym. Tak było i tym razem. W ciągu całego pobytu trafiło się kilka ciekawych obserwacji. Był lis polujący z sukcesem na tle żubrów

Było oczywiście kilka obserwacji żubrów. Ale to nie były niespodzianki. Wiem gdzie chodzą i często je spotykam. Najmniej spodziewane były spotkania z puszczykami. Miałem ich tym razem kilka. Wszystkie po zmroku i bez dokumentacji. Jedno z nich było naprawdę fascynujące. Wracając z rykowiska i przebijając się w kompletnej ciemności przez świerkowy las, po tym jak udało mi się nagrać film, który możecie zobaczyć powyżej, nagle, tuż nad głową przeleciał mi bezszelestnie puszczyk. Usiadł dosłownie 3 metry ode mnie na wysokości mojego wzroku. Stanąłem jak wryty. Na plecach poza sprzętem filmowym i dźwiękowym dźwigałem czatownię. Mimo to starałem się nie poruszać aby nie spłoszyć ptaka. On zdawał się nie stresować moją obecnością. Patrzyliśmy tak na siebie przez kilka minut. W świetle czołówki wyglądał pięknie. Po dłuższej chwili, tak samo jak bezszelestnie przyleciał, bezszelestnie odleciał. To było niesamowite widzieć machające sporych rozmiarów skrzydła, których jak na niemym filmie, kompletnie nie słychać! Zawsze fascynowała mnie ta cecha budowy sowich piór.
Poza puszczykami dość często spotykałem odzywające się jarząbki. W sumie to nie było dziwne. Jesienią te ptaki tokują powtórnie, choć tym razem nie na z tego jaj, a później piskląt. Są tylko zacieśnione więzy partnerskie. Co ciekawe partnerzy spędzą zimę oddzielnie. I dopiero na wiosnę zejdą się i bez zbędnych ceregieli założą rodzinę.

Dodaj komentarz